Biuletyn SAP nr 71 - 12.2004
    Gazeta grudniowa jest dobrą okazją do podsumowania wydarzeń mijającego roku, które wywierały wpływ na sytuację polskich marszandów oraz życie ich organizacji. Rok 2004 niósł dla nas wszystkich zarówno nowe nadzieje, jak i nowe wyzwania, czy wręcz zagrożenia. Przystępowaliśmy wszak 1 maja 2004 r. do UE, a ze znaczną częścią przepisów regulujących naszą działalność po wejściu do UE czekano na ostatnią chwilę. Tak dalece, że nawet w czasie Walnego Zgromadzenia SAP, zorganizowanego 14 maja w czasie krakowskich targów i poświęconych tym przepisom seminariów, wiele istotnych pytań (dotyczących podatku VAT) pozostało bez odpowiedzi. Prelegenci uspokajali nas, że pojawią się one bardzo szybko w postaci przepisów wykonawczych, klarownych i jednolicie interpretowanych. Ale tak się nie stało, skoro na kolejnym naszym spotkaniu, które odbyło się 3 grudnia w Warszawie w DA Rempex, dalej nie mieliśmy jednolicie obowiązującej wykładni dotyczącej VAT. Musieliśmy wystąpić do Ministerstwa Finansów z zarzutem: W jednym państwie nie mogą obowiązywać różne prawa. Czy w roku 2005, który jest już za pasem, otrzymamy odpowiedź na to pismo?

   Uczestnicy wspomnianego grudniowego spotkania w liczbie kilkudziesięciu osób w dyskusji zajęli się też sprawami zależnymi od nas samych. A więc: Co sami możemy zrobić, aby poprawić ciągle nienajlepszą kondycję rynku? Na odpowiedź: polepszyć jego wiarygodność i przejrzystość zgadzamy się wszyscy nie pierwszy raz. Gorzej, gdy przychodzi odpowiedzieć na pytanie, jak to zrobić. Ale i w tej sprawie padły już i oczekują na realizację sensowne propozycje dotyczące rynku aukcyjnego. Postanowiliśmy już kiedyś, by sprzedaże rzeczywiste, czyli sfinalizowane oddzielić od pozornych, czyli tylko zarejestrowanych na aukcji. Można zaś to uczynić, gdy wyniki będą podawane przez domy aukcyjne dwukrotnie. Zaraz po aukcji, a następnie po czasie, w którym już wiadomo, że transakcja została sfinalizowana. Jaki to czas? Większość zgadza się, że odpowiednim terminem jest miesiąc. Uzgodniliśmy więc, że po miesiącu od aukcji każdy dom aukcyjny wyśle e-mailem na adres SAP takie finalne sprawozdanie z aukcji, nawet jeśli będzie musiał zaznaczyć przy kilku transakcjach, że są jeszcze w toku. A my umieścimy je w specjalnie wydzielonej SAP-owskiej części strony internetowej www.antiques.com.pl. Czy wszystkie domy aukcyjne będą nam takie dane dostarczać? Zrobią, jak zechcą. Te, które tego nie uczynią będą miały przy swojej nazwie adnotację, że takiego sprawozdania nie nadesłały. Ich wola! Większość zadeklarowała, że nadsyłać będą. Kolejnym krokiem do polepszenia wiarygodności rynku mogą być działania eliminujące z niego falsyfikaty. Te stały się ulubionym tematem medialnym: ogólnopolskie wydanie Gazety Wyborczej, witające grudniowe targi i nasze zebranie, powitało nas artykułem Fałsz na sprzedaż, w którym zresztą poza tytułem żadnych rewelacji nie było. Głównym jego tematem była informacja, że ktoś odbija prace Stasysa na papierze, sprzedając je jako oryginały po atrakcyjnych cenach około 1.000 zł. Ale problem falsyfikatów naprawdę istnieje, co wszyscy wiemy. Czymś, co SAP mógłby dobrego zrobić w tej sprawie, byłoby stworzenie w ramach naszej organizacji własnej listy rekomendowanych rzeczoznawców. Zwracamy się do członków SAP, którzy najwięcej korzystają z usług rzeczoznawców, aby przesłali na nasz adres w terminie do 30 stycznia 2005 r. proponowane przez nich nazwiska osób zasługujących na rekomendację, wraz z określeniem dziedzin, których proponowana rekomendacja miałaby dotyczyć. W przypadku malarstwa nawet z podaniem nazwisk konkretnych malarzy.
   Lista rekomendowanych przez SAP rzeczoznawców będzie dostępna dla wszystkich zainteresowanych. Czy mogą wśród nich być pracownicy muzeów? Według informacji, jakie przekazał mi badający tą sprawę Marek Lengiewicz, mogą, jeśli swoją opinię podpisują jako osoby prywatne, historycy sztuki, nie powołując się na swoje miejsce pracy i pełnioną w nim funkcję.
    Aby zakończyć ten grudniowy biuletyn optymistycznym akcentem, wiadomość z ostatniej chwili. Donoszę, że byłem 5 grudnia na aukcji DA Agra-Art w hotelu Bristol. Oczom nie wierzyłem. Wydawało mi się, że odbyła się ona nie w kryzysie lecz w okresie największej prosperity rynku. 200 osób na sali, prawie każda licytacja zakończona sprzedażą, a na wszystkie ważniejsze obiekty cena wywoławcza przebijana jest kilkakrotnie. W ciągu pierwszych 45 minut obroty przekroczyły milion złotych (bliższe szczegóły w felietonie S. Bołdoka).
Evviva l?Arte!

Jerzy Huczkowski
Prezes SAP
 

Bezpłatny newsletter

Chcesz otrzymywać informacje związane z naszym stowarzyszeniem?

Ankieta

Czy jesteś za swobodnym wywozem dzieł sztuki z Polski?

Kalendarz

Styczeń 2018 Luty 2018
Ni Po Wt Śr Cz Pi So
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31